Nasza oferta Folder Brown
Działalność statutowa Folder Brown

Dzialalnosc

Kalendarz nadchodzących imprez:

<< lip 2022 >>
pwścpsn
27 28 29 30 1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31

Imprezy

Aktualności
Afrykańska podróż Andrzeja Sochackiego – ostatni etap
9 stycznia 2017

Afrykańska podróż Andrzeja Sochackiego – ostatni etap

Andrzej Sochacki – członek naszego Klubu – zmierza szczęśliwie do końca swojej podróży. Zapraszamy do przeczytania relacji z pobytu w Egipcie.

Kilka godzin spędzonych na promie po Nilu rozlałym i wyglądającym jak jezioro zleciało szybko rozmowiając z ciekawskimi pasażerami.

…Tym razem bez problemu „Zabawka” zjechała z promu na ląd w stronę oficjalnej granicy na której nie było sprawdzania dokumentów. Od tego momentu znalezłem się w kraju z którego udam się w dalszą kończącą drogę. Gdy Libia będzie przejezdna to pojadę nad Morzem Śródziemnym do Maroka. W innym przypdku zakończę podróż na Egipcie. Ale trzeba było dobrnąć do Kairu by zorientować się w sytuacji.

…Zatrzymałem się na krótko w Aswan, pierwszym egipskim mieście z przeważającym swoistym stylem, językiem i kulturą afrykańską, inną niż północ kraju. Do niego można też dopłynąć bezpośrednio statkiem z Sudanu.
Jadąc przez pustynny teren jechałem uważnie wypatrując znak Równoleżnika Raka ale nie dopatrzyłem się, minąłem te miejsce nie wiem kiedy.

…Dojechałem do pół milionowego Luxoru pod wieczór. W hotelu oglądałem w TV programy po angielsku. Następny dzień zleciał szybko na chodzeniu między ruinami 4000 letniego miasta. Po objedzie pojechałem dorożką do Karnaku podziwiać świątynie, katakumby i kilkunastometrowe posągi będące sercem zmodernizowanego miasta.
…Nie pojechałem drogą – szlakiem turystycznym wzdłuż Nilu a skierowałem się nad Morze Czerwone. Po drodze zatrzymałem się w miasteczku turystycznym Hurghada, by dowiedzieć się o połączeniu wodnym z Półwyspem Synajskim. Zdziwiony byłem, jak słyszałem język rosyjski dookoła. Na  szybach biur podróży napisy po arabsku, angielsku, rosyjsku i polsku „WYCIECZKI”. Turyści – urlopowicze przylatują tu by wodolotem przedostać się przez Morze Czerwone do rozrywkowego miasta Egipskiego – Sharm el Sheik, które Egipcjanie nazywają swoim „Las Vegas”. Tam przybywają pasjonaci podwodnych wrażeń by uprawiać skuba-diving wśród pięknej scenerii podwodnej koralowcow i kolorowych rybek.
Nie znalazłem połączenia wodnego by z „Zabawką” popłynąć na półwysep. Nie ma takich promów a prywatnym kutrem zaśpiwali 1000 dolarów. …Nie myślałem długo, wyruszyłem z rana do Suesu i tunelem pod morzem przedostałem się za 50 centrów na Półwysep Synajski by wieczorem zjeść kolację w Sharm el Sheik. …Szukając hotelu zawarlem znajomość z dwoma muzułmanami – Taho i Aset. Taho- młody biznesmen, Aset prywatny dedektyw. …Z nimi spędziłem resztę wieczoru. Umówiłem się razem na celebrowanie Nowgo Roku – 2017.
Następnego dnia pojechałem na górę St. Katariny i Górę Synaj leżących powyżej 2400 metrów n.p.m.  Te dwie historyczne znane góry z czasów mojżeszowych odwiedzane są masowo przrez turystów z całego świata. Są tam specjalne ścieżki dla turystów mniej i więcej zaawansowanych w chodzeniu po górach. Dla starszych i słabszych czekały do wynajęcia wielbłady, które za 20 dolarów wnosiły każdego na górę Synaj. …Wszedłem częściowo na górę St. Katariny by wrócić zmarznięty i rozgrzać się grzanym piwem w retauracyjce hotelowej. Spałem tej nocy pod czterema kocami i włączonym grzejniku obawiając się przeziębienia. Zaparkowana „Zabawka” pod schodami wejściowymi „Beduin Camp” przyciągała turystów. Właściciel hotelu widząc to zafundował mi kolację.
Po śniadaniu wróciłem nie spiesząc się, lekki na duchu, do Sharm el Sheik i w „The Rock Hotel”, spotkałem się wieczorem z poznanymi wcześniej kolegami, którzy przybyli by spędzić razem noc sylwestrową. Chciałem zobaczyć jakieś kasyno, …nie udało się tej nocy, są tylko dla cudzoziemców a nie dla swoich.

…Nowy Rok przywitaliśmy toastem w jednej palarni fajkami wodnymi gdzie Ates zachłystywał się jakąś wymyśloną mieszanką tytoniową. Spróbowałem i nic nie czułem gdyż dym przefiltrowany przez wodę stracił zapach i moc. Ja wolałem pić „scrudriwer” (wódka z sokiem pomarańczowym). W gwarze i ciasnocie przeleciała noc bez fejerwerków nie wiem kiedy. Podobało mi się składanie życzeń noworocznych wszyscy wszystkim. Muzykę i śpiew tłumił bełkot wielojęzyczny na sali. Ludzie, przeważnie wizytujący miasto, tańczyli stojąc w miejscu, …wyglądało ogólnie jakby wszyscy trzęśli się z zimna.
My mieliśmy swój kącik dla palących fajki. Moi koledzy palili, ja piłem koktajle. I tak zleciało kilka godzin. …Taho nie pił alkoholu, odwiózł mnie do hotelu.

…A tam dopiero wrzawa na całego. Przeważnie handlarze rosyjscy podhmieleni,  rozśpiewani zastopowali mi drogę i wskazali barek na którym stały napełnione lampki z szampanem. No cóż, cygan dla towarzystwa dał się powiesić, więc wychyliłem pare szampańskich lampek i pogadałem sobie po rosyjsku, którego w takim wydaniu nie znałem. Na ścianie wisiał ekran TV z programem sylwestrowym prosto z Rosji. …I kilka następnych godzin upłynęło do rana. …Nie wytrzymałem tempa, poszedłem spać. …Ba, spać nie mogłem, muzykę i śpiew słyszałem. Włączyłem TV, i u mnie program rosyjski leciał tej nocy. …Zasnąłem nie wiem kiedy. Obudziłem się głodny, poszedłem na śniadanie. A tu czysto na sali, posprzątane, …było już po regulaminowym czasie. Na ulicy wszystko pozamykane. Wróciłem do pokoju, spakowałem się i wybyłem.
Powoli podjechałem pustymi ulicami, miasto spało, do „ Synai Grand Casino”. …Było kilku grających. Po sprawdzeniu tożsamości przysiadłem się do stołu, wymieniłem 20 dolarów na 4 żetony. …Pierwsze rozdanie „stół” po równo z rozdającym karty, Drugie, trzecie, czwarte – moja wygrana. Piąty raz i też była moja wygrana. Szósty, lepszy rozdający. Skończyła się dobra pasja. …Starym zwyczajem zrobiłem stop i odszedłem od stołu. Do przodu byłem 25 dolarów. Po drodze stanąłem w Suesie i zafundowałem sobie wyborny objad w hotelu „Novotel”. …Podjechałem do centrum w Kairze i przespałem się w „Zabawce” by z rana podjechać pod Polską Ambasadę.
…Pan konsul wziął mnie w opiekę; miła i rzadka niespodzianka. Sprawy: wymiana paszportu, wizy, transport samochodu do Europy na pierwszym planie. Gościnny pokój, internet i inne sprawy umiliły mi pobyt w Kairze.

Żal mnie ogarnął kiedy dowiedzialem się, że przejazd przez Libię jest niemożliwy. Nie ma rady na układy. Posłuchałem konsula, zrezygnowałem z jazdy w kierunku Maroka by zamknąć pętlę w miejscu startu. …Pracownik ambasady wyszukał mi transport „Zabawki” do Europy i zarezerwował lot. Ja w tym czasie pojeździłem po Kairze i po okolicach, których nie znałem. Szkoda, że nie spotkałem żyjącego kombatanta ani rodziny kombatabckiej, złożyłem wizytę na cmentarzu gdzie leżą polscy żołnierze; zostały biało-czarwone kwiaty.
Odwiedziłem przeszło stu-letni kościół polski Św. Marka, jeden z najstarszych w Egipcie, którym od lat opiekuje się o. Kazimierz borykając się z wieloma problemami.  Kościól odwiedził w swoim czasie Józef Piłsudski. …Mieszka dużo Polaków w Kairze ale Polonia jako taka organizacja nie istnieje; smutek, każddy sobie rzepkę skrobie. …Takie to czasy.

…Olbrzymia 20 milionowa stolica Egiptu pozostała ze swoiskim stylem, który poznałem podczas poprzedniej wizyty. Na ulicach można spotkać zamożnych jak i biedaków wałęsających się od rana do wieczora, zobaczyć nowoczesne szklane budowle jak i rudery sprzed …set lat, które nikomu nie przeszkadzają. Jeżdżą pięne drogie samochody ale wśród nich przewija się czasem ośli lub konny zaprzęg, wszyscy są wyrozumiali.  …Taki właśnie jest urok większych metropolii afrykańskich. …Opuściłem  wizytę w Gizie z Swinksem i faraońskimi piramidami jak stukilkudzisięcio metrowej wysokości piramidę Cheopsa sprzed 2000 BC i inne historyczne zabytki. …Przyszedł czas na wyjazd do Aleksandrii, portu z którego popłynie „Zabawka” do Włoch.

…W ten sposób zakończyła się przygoda „Zabawką” – moim stalowym przyjacielem po obrzeżach Afryki, opisywana po krótce w internecie na bieżąco. …Afryka, fascynujący i  egzotyczny kontynent gdzie życie zatrzymało się w miejscu; opuszczam go z myślą o powrocie.

…Z Kairu, w pierwszym kraju przymorskim i ostatnim obecnej wyprawy, zasyłam dla miłośników dalekich eskapad w nieznane Pozdrowienia z Życzeniami Spełnienia Marzeń w 2017 Roku.    …Do zobaczenia.
– Jędrek
*
Statystyka „Zabawki” bez większych zmian:

Ogólnie przeszło 10 mcy, 42 kraje, około 50 tys km

W Polsce: 7 dni
W Europie: 10 dni
W Afryce: 285 dni
Dystans: 42,200 km
Szybkość w drodze: 0-30 km/h teren, 100-110 km/h autostrada
(przeciętna jazdy: 146 km / dzień)
Zaliczonych  krajów: 31 – w tym: Sudan (9 dni), Egipt (20 dni)
Potrącenia: 3 – koziołek (Mauretania), małpka (Mozambik), osioł (Tanzania)
Kłopoty: 2 – zguba karty kredytowej (Gwinea), brak kartek paszportowych (Nigeria)
Urazy: 3 – zwichnięte palce w ręce (Senegal), skręcenie nóg w kolanach, stłuczenie łokcia
(2 Ghana)
Pogotowie: 1 – szpital, kolano (Etiopia)
Naprawy: 8 – karoseria (Liberia), tłumik (Nigeria), tylne amortyzatory (Gabon), błotniki
i drążki pionowe w przodzie (2 RPA), tłumik (Kenia), układ wydechowy,
tylne amortyzatory (2 Etiopia)
Rotacja kół: 1 – Kenia
Zmiana oleju: 2 – Ghana, Kenia
Kapcie: 8 – Sierra Leone, Ghana, Kamerun, Sudan (2), Egipt (3)
Felgi skrzywione: 5 – Nigeria (2), Mozambik (2), Etiopia
Dekle stracone: 5 – Senegal, Gwinea (2), RPA, Mozambik
Wymiana akcesorii: 3 – żarówka krótkie (Polska), żarówka długie, migacz tylny (2 Kenia)
Wypadki: 0
Mandaty: 0
Choroby: 0

P.S.
PODZIĘKOWANIE:
* Jadąc po Afryce, co dzień dziękowałem Bogu, że miał podróż (naszpikowaną przeciwnościami) w opiece i Matce, która mnie urodziła dając sznase niestereotypowego życia. Dziękuję moim Przyjaciołom, którzy odmawiali zdrowaśki za pomyślność wyprawy.
* Specjalne Dzięki Dealerowi „Toyota-Wola” w Warszawie za użyczenie Toyoty-kombi Corolly 1.4 cc, 2004, która sprawowała się w ciężkich warunkach drogowych zadziwiająco, lepiej niż terenowe SUV-y.
* Wielkie Dzięki Polskiemu Związkowi Motorowemu i Automobilklubowi Polski za wpłacenie kaucji za Carnet de Passages”.
* Dzięki też wszystkim – tym którzy przyczynili się do zrealizowania w pojedynkę, jadąc bez pomocy z boku, tej ciekawej eskapady i wielkie dzięki tym, którzy dopomogli mi podczas (praktycznie, finansowo, doradczo i duchowo).
* …Jeszcze raz Wszystkim Serdecznie Dziękuję !!!  *
*
Co oznaczają liczby „8-65” na drzwiach samochodu?
„8” – ósma wyprawa dookoła świata (tym razem kontynentami)
„6” – szósty kontynent dookoła (Afryka)
„5” – piąty samochód
*
Wyprawę dookoła świata kontynentami rozpocząłem w 2008 roku w Bostonie, USA. Za mną: Ameryki (Płn, Centralna i Płd), Europa, Australia i Afryka. Przede mną ostatni kontynent – Azja (8-7).
*
asochacki@yahoo.com – kontakt ze mną
Więcej o mnie w internecie: azpolonia.com, pod: Centrum Wagabundy i ogólnie wpisując moje imię. …Miłej lekturki życzę – Jędrek.

WP2Social Auto Publish Powered By : XYZScripts.com
Call Now Button